Szybka budowa to tania budowa.

Budując szybko budujemy tanio. Nie każdy, co prawda zgadza się z tym stwierdzeniem, ale przecież tak właśnie jest. Zbędna zwłoka podwyższa koszty budowy. Dlatego stawiając dom nad jeziorem podjąłem decyzję, że postawię go szybko. Oczywiście szybko nie istniało w przypadku uzyskiwania niezbędnych pozwoleń. W końcu urząd ma czas, każde pozwolenie, każda mapa, wydanie wszystkiego musiało trwać. Ale cała reszta zależała ode mnie. Tajemnica polegała na zgraniu wszystkich elementów tak, żeby nie było zbędnych przestojów. A więc po murarzach weszli natychmiast ludzie od dachów, potem elektrycy, potem specjaliści wykończenia wnętrz. Aby przyspieszyć sprawę zdecydowałem się też na posadzki maszynowe, drogie jak nieszczęście, ale przynajmniej wykonane błyskawicznie, potem przyszły tynki maszynowe a na końcu jako tak zwana kropka nad i tynki gipsowe. Spodziewałem się, że całość budowy będzie skończona w dwa miesiące. Ku mojemu zdziwieniu udało się to zrobić w miesiąc. Co prawda domek jest niewielki, ale biorąc pod uwagę zakres prac, tempo budowy było iście ekspresowe.

Nawet maszyną można coś źle zrobić

Zła baletnica narzeka na buty, a zły murarz, niby fachowiec? Oczywiście będzie narzekał na urządzenie. Miałem okazję mieć do czynienia z takim magikiem, który nie potrafił wykonać tego, co miał zaplanowane. Przyjechał położyć posadzki maszynowe w moim pokoju i w korytarzu. Od początku mu to się nie udawało. Najpierw nie umiał uruchomić maszyny, albo maszyna była na tyle kiepska, że nie miała ochoty współpracować. Potem było jeszcze lepiej, pytał się mnie, jaka zaprawę ma stosować. On fachowiec pytał się mnie, amatora o taką rzecz? Kompletnie tego nie rozumiałem. Przekonywał mnie też, że nie da się podłogi ocieplić, bo styropian będzie pływał. Ale powoli zaczął swoją pracę. Patrząc na bałagan, jaki po sobie zostawiał na ścianach zastanawiałem się czy mu się coś nie pomyliło. Nie chodziło mi przecież o tynki maszynowe, a wygląd ścian właśnie na to wskazywał. Oczywiście podziękowałem mu za współprace. Czy posadzki, czy nawet tynki gipsowe przecież mogę położyć sam. Bez kłopotów z nierzetelnym usługodawcą.

Dobry tynk, to trwały tynk.

Dobry tynk, to przede wszystkim trwały tynk. Do takiego wniosku doszedłem próbując położyć płytki w kuchni na zdawałoby się dobry tynk. Tylko, dlaczego ten dobry tynk, po uderzeniu młotkiem odpadał płatami? Zacząłem to sprawdzać i nieopatrznie odkułem większość tynków w mojej kuchni, chociaż może odkułem to za mocne słowo. One po prostu same odpadły. Pojawiła się konieczność remontu, połączona z odwiecznym brakiem czasu. Rozwiązanie przyszło samo. Przypomniało mi się, że jeden ze znajomych miał na to jedną receptę: tynki maszynowe. Zamówiłem fachowców z urządzeniem, które kładzie tynki na ścianę. Swoja pracę wykonali błyskawicznie, a dodatkowo, w miejscach gdzie nie planowałem płytek położyli tynki gipsowe. Tak dla mojej wygody i łatwiejszego malowania. Cena za tą usługę nie była tak wysoka jak wcześniej przewidywałem, dlatego jeszcze skusiłem się na posadzki maszynowe, w dwóch małych pomieszczeniach. I tak zaoszczędziłem swój czas nie wydając wbrew pozorom zbyt wiele pieniędzy. I z powodzeniem mogę wsiąść się za układanie wymarzonych płytek.

Tynkowanie agregatem.

Tynkowanie specjalnym agregatem ku mojemu zdziwieniu sprawdza się nawet w przypadku niewielkich pomieszczeń. Przekonałem się o tym obserwując adaptację starego pokoju na sklep wielobranżowy. Kolega bardzo chciał go wynająć. Jednak był mały problem. Sklep nie posiadał ani podłogi ani porządnych tynków na ścianach. Właściciel lokalu obiecał, że zrobi to w tydzień. Z ciekawości, a także, dlatego, że miałem blisko zaglądałem i obserwowałem postępy w pracach. Na początku pojawiła się maszyna, kładząca tynki maszynowe. Pryskali zaprawą po ścianach przez jeden dzień, poczekali aż wyschnie i położyli tynki gipsowe. Potem pojawiła się inna maszyna wylewająca posadzki maszynowe. Położyli deskę, przy drzwiach, żeby cement nie wylał się na zewnątrz i znowu w ciągu jednego dnia wykonali komplet prac. Oczywiście kilka dni to schło i rzeczywiście, po tygodniu od rozpoczęcia prac sklep był gotowy. Teraz wiem, co znaczy mechanizacja. Przy następnym remoncie chyba również większość prac będzie wykonywała maszyna. Może nie będzie to tanie, ale wiem, jakie będą tego efekty.

Nietypowe ściany.

Tynkowanie ścian o skomplikowanym kształcie nie jest prostym zadaniem. A przecież coraz częściej w głowach projektantów pojawiają się ściany w kształcie półkola czy chociażby skomplikowane skosy. Nie twierdzę, że są ładne, mi osobiście się nie podobają, ale przecież są. Jak coś takiego otynkować? Recepta jest prosta: Tynki maszynowe, kładzione przez dobrego fachowca przy pomocy konkretnego urządzenia. Twierdzę, że w takich sytuacjach nie ma lepszego sposobu tynkowania. Oczywiście, dodatkowo można jeszcze wyrównać ścianę stosując tynki gipsowe, ale nie zawsze jest to konieczne, szczególnie, gdy w planach mamy tapetowanie. Niestety widzę, że usługi tego typu są przyjmowane nieufnie. Pokutuje jeszcze przekonanie, że posadzki maszynowe to posadzki nietrwałe, tynki kładzione urządzeniem to tynki nierówne. Nie jest tak. Warunkiem jednak jest wybranie dobrego fachowca, który jest specjalistą w swojej branży. Jeśli ten warunek będzie spełniony to czy posadzki, czy tynki muszą być po prostu doskonałe.

Obawy ludzi.

Ludzie remontujący domy chyba trochę się boja maszynowego wylewania posadzek czy kładzenia tynków. Nie wiem, czym to jest spowodowane, małą wiedza o tej technologii? Przekonaniem o wysokich cenach takich usług? Trudno powiedzieć. A przecież posadzki maszynowe wcale nie są takie drogie. Co do jakości takiej usługi powiem tak: Zły fachowiec nawet to zepsuje, na przykład robiąc słabą zaprawę, ale to są rzadkie przypadki? Ale przeważnie, w większości przypadków jest wręcz odwrotnie. Posadzka kładziona tym sposobem jest idealna. Podobnie tynki. Widzę nieraz ręczne tynkowanie, trwające wiele dni. Zastanawiam się, czy to dla oszczędności pieniędzy? W końcu tynki maszynowe są dużo lepsze i nie ma sensu na ten temat dyskutować. Można je wykończyć kładąc jeszcze tynki gipsowe, powodujące wręcz nieprawdopodobną gładkość ściany. Jednak taka usługa nie cieszy się wielkim powodzeniem, szczególnie przy remontowaniu prywatnych domów i niewielkich pomieszczeń. Cóż, może kiedyś będzie inaczej. Na rynek pracy wchodzą murarze, którzy nie wyobrażają sobie pracy bez nowoczesnych maszyn. Może wtedy niejako zmuszą klientów do korzystania z takich usług.

Zawód murarza.

Zawód murarza, czy tynkarza w dzisiejszych czasach jest zawodem wysoce płatnym, a jednak dużo prostszym niż kilka lat temu. Oczywiście podstawowy zakres prac związanych z tym zawodem się nie zmienia. Ale i w tej branży jest nowocześniej. Zamiast ręcznego, żmudnego wylewania posadzek, pojawiają się posadzki maszynowe. Dużo trwalsze, równiejsze a przede wszystkim wymagające o wiele mniejszego nakładu prac. Oczywiście skraca to też czas takiego remontu. Położenie takiej posadzki mechanicznie zajmuje dużo mniej godzin, niż wykonanie tej pracy ręcznie. Podobnie sprawa wygląda przy tynkowaniu. Tutaj również należy pochwalić tynki maszynowe. Są dużo lepszej jakości niż te kładzione ręcznie. Ale patrząc od strony murarza, wszelkiego rodzaju tynki, nawet tynki gipsowe kładzione maszynowo to dużo łatwiejsza, wymagająca o wiele mniej wysiłku praca. I właśnie, dlatego, dzięki nowoczesnym urządzeniom murarze i tynkarze maja łatwiej. Oczywiście zawsze pozostaną chwilę, gdy będą zmuszeni chwycić po prostu za kielnię, ale tych sytuacji jest coraz mniej. Coraz częściej kielnie zastępują po prostu urządzenia.

Oszczędności.

Kompletnie nie mogę zrozumieć ludzi, którzy remontując swój dom za wszelką cenę samodzielnie chcą wykonać wszystkie prace. Miałem okazję pomagać przy takim samodzielnym remoncie. Temat nie był łatwy, do zrobienia były posadzki oraz tynki na ścianach. Oczywiście byłem przekonany, że idę przede wszystkim popatrzeć jak się wylewa posadzki maszynowe, ale na miejscu przekonałem się, że maszyną będę ja. Zaplanowana była praca ręczna, a więc na początek wypoziomowanie trzech rur metalowych biegnących przez całość pomieszczenia, a potem wlewanie w puste przestrzenie zaprawy cementowej. Nie było to łatwe zadanie, ale jakoś się udało. Tydzień później przyszła kolej na tynki. I tu już nie wierzyłem, że będą to tynki maszynowe. I nie pomyliłem się. Betoniarka wesoło hałasowała sobie na dworze a ja kielnią nakładałem warstwy tynku. Na początku wcale nie było to takie łatwe, ale nawiązując do powiedzenia trening czyim mistrza, z każdym kolejnym metrem ściany było lepiej. Całość wyszła dużo lepiej, niż przewidywałem. Dobrze, że to nie były tynki gipsowe. Nie musiałem niczego szlifować. I tak w prosty sposób pomogłem znajomemu, chociaż mam wrażenie, że gdyby wynajął do tego firmę usługową miąłby tynki położone lepiej i szybciej.

Tynki maszynowe receptą na grzyb?

Czy tynki maszynowe mogą być receptą na zagrzybione pomieszczenia? Poradził mi tak jeden ze znajomych, zajmujących się zawodowo remontami domów. Jako, że jestem właścicielem trochę zagrzybionego domu, postanowiłem posłuchać jego rady. Skułem wszelkie tynki, oraz źle położoną, spękaną posadzkę w całym zagrzybionym i zawilgoconym pomieszczeniu. Parę dni po moim telefonie pod dom podjechał samochód z napisem: posadzki maszynowe. Wysiadło z niego dwóch panów, wyciągnęli jakąś maszynę i zaczęli ją przygotowywać do działania. Wyglądała, co najmniej skomplikowanie, myślę, że każdy amator tak by ją postrzegał. Oni z pewnością mieli na ten temat inne zdanie. Zastanawiałem się, co zrobią w celu zabezpieczenia przed wilgocią i grzybem ścian i posadzki mojego domu. Okazało się, że mieli banalnie prosty pomysł. Na posadzce folia przed położeniem cementu, natomiast na ścianach, po położeniu tynków, pokryli ściany warstwą czegoś, na co kładli tynki gipsowe. Wydaje mi się, że ten preparat ma za zadanie zapobiegać przedostawaniu się wilgoci na, zewnątrz, czyli do wnętrza domu. Zobaczymy jak to wszystko będzie się sprawdzać w praktyce. Parę dni po remoncie trudno mieć o tej powłoce jakiekolwiek zdanie.